Wyrzucamy mamę

Syn mój prywatny, Tymon, lat 1.9, miewa czasem różne takie, równie niespodziewane, co śmieszne, akcje.
Rano standardowy cykl zadymowy, matka wychodzi do roboty, próbując obudzić mnie i nie obudzić młodego, co oczywiście przynosi odwrotny od zamierzonego efekt. O ile matkę jestem jeszcze w stanie ignorować do momentu uzyskania w jej głosie wnerwu w tonacji H-dur, o tyle 12 kilowego kloca padającego mi na twarz w pełnym rozpędzie i z radosnym piskiem, zignorować się nie da… Zauważyłem, że przez sen, nad ranem, odruchowo stawiam gardę albo wtulam twarz w poduszkę, co czasem ratuje mi życie, a na pewno ochrania przed porannym bólem głowy…
Ale nie o tym miałem. Matka przed wyjściem do roboty ma irytujący cykl mobilizacyjno, wychowawczo, instruktażowo, tęsknotowy – czyli: jakimi prochami naszprycować dziś dziecko (ja), dostać buziaczka (on), wstać robić śniadanie (ja, choć powoli wdrażam żeby był to on), do jakiego lekarz pójść z 3 wizytą w tym tygodniu (obaj), ubrać to, a nie tamto (ja), przytulić mocno mamusię (on), a może od tatusia też buziaczka, co? (ja), mógłbyś wreszcie odkurzyć (ja), nie wylewaj picia na tatę (on), przebierz go, bo chyba ma kupę (ja), TYMON NIE WOLNO!!! (w kontekście próby przywalenia stalowym bączkiem w szybę nad łóżkiem – on, choć działa to również na mnie), wynieś śmieci (ja ale również pracuję żeby on), kochanie nie płacz, mamusia musi już pójść do pracy (biorąc go na ręce, kiedy grzecznie leży i mając wszystko w dupie ogląda minimini) itd., itp…

W końcu dzisiaj mówię do klopsa, wykończony tym porannym pół snem, pół informacji przyswajaniem:
– Timo, idź wyrzuć mamę do pracy…
Młody niewiele się zastanawiając, złazi z łóżka, biegnie do matki, na wpół ją ciągnie na wpół popycha najkrótszą drogą do kuchni, otwiera szafkę pod zlewem i głosem nieznoszącym sprzeciwu, wskazując jedną ręką kosz na śmieci, a drugą próbując mamę do niego wepchnąć, wykrzykuje swoje zasadniczo słuszne i nienegocjowalne:
– Aaaagaaa a! (czyli w wolnym tłumaczeniu: właź tam, tata kazał!)

Oj ma charakterek po tatusiu kochany brzdąc… 😀

Timo & me

Foto: mama

Reklamy
Published in: on 31 lipca 2009 at 14:57  Dodaj komentarz  

Neurony Joli

Z gg
i jutuby
na początek odrobina cd z tego co było wcześniej więc polecam zerknąć coby łatwiej było przyswoić

r. 12:17:39
oho
r. 12:17:44
bb 4.1 się zaczyna
r. 12:17:56
w sensie powtórka oczywiście
r. 12:18:01
ale kolejna dawka joli
k. 12:18:10
nie wierze, bedziesz ogladac?
k. 12:18:16
a nie lepiej se chicken run obejrzec ?
r. 12:18:19
dopóki nie zgwałci mojej cierpliwości
k. 12:18:36
wiesz co, ja w dalszym ciagu nie wierze w jej istnienie
k. 12:18:57
i mysle ze jest to bardzo cyniczna i wyrafinowana mistyfikacja
k. 12:19:05
bo natura nie zniosla by czegos takiego
r. 12:19:08
ona w ogóle nie ma bioder
k. 12:19:25
kij z biodrami, ona nie ma mozgu
r. 12:19:26
i coś mi lata za oknem warcząc, tak blisko, że chyba zaraz w blok pierdolnie
k. 12:19:32
ma tylko 3 neurony
r. 12:19:41
eee
r. 12:19:43
nie sądzę że aż tyle

k. 12:19:48
1 do trzymania moczu, 1 do trzymania pionu i 1 na reszte funkcji zyciowych
k. 12:19:58
dlatego jak sie za bardzo zamysli, to sie albo przewraca, albo robi w gacie
k. 12:20:09
bo ktorys z neuronow musi podeprzec ten jeden samotny
r. 12:20:39
podetrzeć w sensie?
k. 12:20:53
nie
k. 12:20:57
wspomoc funkcyjnie
k. 12:22:16
wiec jednak optujesz za tym ze jest to taka odmiana Z. (nazwisko znane redakcji), czyli bezdennie glupiej osoby z niesamowitym zwierzecym instynktem zyciowym ktora swietnie wykorzystuje sytuacje w jakiej sie znalazla?
r. 12:31:22
Ty
r. 12:31:35
ja teraz doczytałem że ta rutowicz to wygrała tego bigbradera
k. 12:31:48
czyli widzisz
k. 12:32:05
zdaje sie ze mozna to potraktowac jako odpowiedz twierdzaca na moja ostatnia hipoteze
r. 12:32:31
chciałem napisać, że nie, ale coś w tym jednak jest
k. 12:33:28
wiesz, moze ona jest produktem
r. 12:33:55
na pewno nie spożywczym…

Published in: on 30 lipca 2009 at 16:04  Dodaj komentarz  

+ 20 do lansu

Z gg:

k. 11:50:58
wrocilem do dawnych zwyczajow, rozwiazuje problemy ze sprzetem elektronicznym poprzez wejscie do pomieszczenia gdzie sie on znajduje
r. 11:54:05
no
r. 11:54:10
to ładne z tym wejściem
k. 11:54:31
no, dlatego mam +20 u ksiegowosci
k. 11:54:42
a to daje sporo korzysci
r. 11:55:23
kreatwni księgowi?
k. 11:55:38
nie, panie księgowe
k. 11:55:51
mogly by utrudnic zycie, a tego nie zrobia
k. 11:56:01
np wynajdywac mi jakies chore rzeczy do roboty
k. 11:56:44
dzisiaj jednej z pan ksiegowych pokazalem ze jak sie wysyla majlem plik w ekslu, to wystarczy go przeciagnac mycha na okienko
k. 11:56:53
to mi dalo nastepne conajmniej 10 punktow
k. 11:57:30
a jak innej dodalem jakis strasznie dlugi zusowski url do ulubionych (za kazdym razem wklepywala go z kartki do przegladarki) to uzyskalem status herosa

Published in: on 30 lipca 2009 at 12:26  Dodaj komentarz  

Czasami po prostu trafiamy na coś co się nam podoba i chcemy się tym podzielić…

Na tego pana, będącego rasowym Wyspiarzem (lecz po dwudziestoletniej naturalizacji w rejonach Nowego Orleanu), trafiłem – a jakże – oglądając pewien serial. W dodatku serial znany z dobrej roli pewnego innego naturalizowanego na Nowym Kontynencie poddanego Jej Królewskiej Mości. O poziomie artysty najlepiej świadczy fakt, iż „obcy” został zaakceptowany i zaasymilowany przez hermetyczne delciarskie środowisko muzyczne. Nowoorleański zblusiały funk w najlepszym czarno-białym wydaniu, coś jak Tower Of Power z sekcją dętą na urlopie wypoczynkowym, albo Average White Band bez falsetów. W dodatku brzmią tak naturalnie, jak tylko się da – wzorzec dla wszystkich producentów chcących uzyskać klimat luźnego, ale zawodowego jam session na swojej płycie. Realizatorzy – ołówki w dłoń i robić notatki, odłożyć na półkę bramki i inne oszukańcze procesory dynamiki, oduczyć się maniakalnego czyszczenia i równania śladów przed miksem…

Published in: on 30 lipca 2009 at 11:30  Dodaj komentarz  

Irasiadsiad

Tak wrzucam coby dla potomności było, ja wiem że stare i w ogóle ale zbyt piękne by sie tu nie znalazło…
Chomiks.com generalnie + jakby kto kontekstu nie znał to oryginał zyoutuby…

irasiad

no i źródło…

Published in: on 29 lipca 2009 at 21:14  Dodaj komentarz  

Zły dzień

Zły dzień, jak powszechnie wiadomo, może zacząć się właśnie od tego, że twoje śniadanie nagle zaczyna zjadać twój deser…
Pac-Toast

Published in: on 29 lipca 2009 at 8:56  2 Komentarze  

Przepis na Kurczaka w Berlingo

Aby przygotować kurczaka w Berlingo porzebujemy:

– Citroena Berlingo
– Misiora jako kierowcę
– 1 białą ulotkę reklamującą koncert grupy Snails
– 1 żółtą ulotkę reklamującą koncert grupy Snails
– długopis
– taśmę klejącą
– minimum dwukilometrowy korek na trasie Sopot-Gdynia

A oto efekt końcowy:
kurak

Published in: on 28 lipca 2009 at 17:23  Dodaj komentarz  

Jola żondzi

Przynajmniej jeden z nas jest ukrytym fanem Joli R.

Z gg:

r. 12:58:23
ta gościówa to po prostu rzeźnia
k. 12:58:49
ona wg wszystkich prawidel logiki nie powinna istniec, nie?…

r. 13:07:30
ja p@#$%^&e
r. 13:07:43
szkoda że tego nie możesz zobaczć
k. 13:08:16
jola?
r. 13:08:26
jola
k. 13:08:31
jest ponad?
r. 13:09:23
nie do opisania
k. 13:10:09
no ale widzisz, jest uwielbiana
r. 13:11:35
obejrzyj to


k. 13:13:14
soundu nie mam
k. 13:13:16
albo nie chce miec
k. 13:13:22
ale obraz dosyc duzo juz mowi
r. 13:13:24
j#$%ć sound
r. 13:13:27
niesistotny
r. 13:13:36
istotny jest tylko look stworzeń
k. 13:14:42
mysle ze swinki mogly dostac raka mozgu od tego
r. 13:15:17
ostra schiza na pewno
r. 13:15:37
dwie dwa dni później popełniły samobójstwo, trzecia została strażakiem
r. 13:16:13
myślę że na bloga możemy też czasem wklejać nasze rozmowy z gg
k. 13:16:22
mysle ze tak
k. 13:16:25
i obawiam sie tego…

Published in: on 28 lipca 2009 at 16:52  Dodaj komentarz  

Nigdy nie lekceważ robotów!!

roboty

Published in: on 28 lipca 2009 at 12:51  Dodaj komentarz  

Plemiona w trasie – Hel Yeah!

Praca pracą, a obowiązki obowiązkami i zaniedbywać nie wolno. Strefa bezprzewodowego internetu poważnie uprzyjemnia życie podczas festyniarskiej realizacji. Zwyciężył dzieciaczek z pytaniem „Przepraszaaam, a na którym świecie pan gra?” zamiast codziennego „A wie pan do czego służą te wszystkie pokrętełka i guziczki?” Z drugiej strony zawsze zachwycały mnie pomysły organizatorów wszelakich festynów dotyczące wykonawców – świetny skądinąd gdyński zespół Pullover niebardzo wpasował się w półwyspiarsko-festyniczny klimat imprezy, a ich soulowo-funkowe granie ewidentnie inspirowane twórczością Eryki Badu, Lisy Stansfield i paru innych przezacnych osób nie porwało helskiej publiki… Niemniej jednak było to mniej groteskowe niż poezja śpiewana i fuzyjne interpretacje jazzowych standardów na Jarmarku Kaszubskim w Kartuzach…

Published in: on 28 lipca 2009 at 11:31  Dodaj komentarz